Yūto Ayase jest zwyczajnym uczniem prywatnego liceum, którego nie interesują takie rzeczy, jak anime, czy magazyny z nagimi paniami. Mieszka ze starszą siostrą, która jest niezdolna do wykonywania jakichkolwiek obowiązków domowych, za to urządza sobie częste popijawy z jedną z jego nauczycielek. Na głowie chłopaka jest więc wszystko. W szkole nie ma żadnych przyjaciół, poza kolegami, których martwi jego brak zainteresowania płcią przeciwną. Do tej samej szkoły uczęszcza też
Haruka Nogizaka, uważana przez wszystkich za ideał. Jest piękna, inteligentna, świetnie się uczy, umie grać na fortepianie, jest uprzejma i pochodzi z dobrego domu. Skrywa jednak wielką tajemnicę, której do tej pory nikt jeszcze nie odkrył.
Pewnego feralnego dnia, ktoś tajemnicę jednak odkrył i
Haruka była pewna, że na drugi dzień stanie się pośmiewiskiem całej szkoły. Byłoby tak zapewne, gdyby to nie Yūto, który wcześniej anielsko pięknej Haruki nie zauważał, okazał się tym szczęśliwcem. Jako człowiek honoru, urzeczony niewinnością szkolnej bogini, obiecał milczeć jak grób. Czyżby wreszcie dosięgła go strzała Amora?
Ja wiem, że to do bólu typowy, nieskomplikowany romans szkolny, najprawdopodobniej o formie haremówki (zbyt wiele tu ról żeńskich, żeby było inaczej), w którym nic nie może już zaskoczyć, jednak
Haruka jest tak miłą istotką, że na pierwszy odcinek patrzy się po prostu z nieschodzącym z twarzy, miłym uśmiechem. Nic tu nie jest przesadzone.
Haruka nie jest ostatnią ofiarą, a Yūto nie jest pierwszym lepszym haremówkowym kretynem. Fanservice’u prawie nie ma, a humor utrzymuje się na nienajgorszym poziomie. Owszem połowa gagów jest tak wytarta, że mało kogo rozśmieszą, ale np. niezręczność Haruki jest tak sympatyczna, że to się to akceptuje. Twórcy kpią sobie delikatnie ze schematów, w każdym razie mnie, starego fana, niektóre żarty rozśmieszyły, więc chyba nie jest tak źle.
Serial powstaje w oparciu o light novels, co obiecuje potencjalnie sensowną fabułę i dość dobrze opisane postacie. Widać to już nawet w pierwszym odcinku. Dzieje się tu sporo, ale w dobrym tempie i bez nagromadzenia informacji, utrudniających zapoznanie się z głównymi bohaterami i ich otoczeniem, dając też przedsmak rozrywki, jaka teoretycznie może nas spotkać w kolejnych odcinkach. Sam pomysł nie jest może jakiś odkrywczy, być może twórcom nie starczy konceptu, aby na dłużej zatrzymać widzów przed ekranem, jednak na tyle dobry, aby zapewnić męskiej widowni miły, lekki romansik w nieco komediowym sosie. Myślę, że to będzie udane anime, oczywiście dla takich, co nie gardzą szkolnymi romansami, aczkolwiek niczego nowego tu nie zobaczymy.
Wykonanie graficzne jest przeciętne. Projekt postaci bardzo typowy, kojarzy się z „Elfen Lied”, co dla jednych będzie wadą, a dla drugich zaletą. Kolorystyka także zwyczajna, odrobinę przechylająca w kierunku cukierkowej. Animacja jest po prostu normalna, za to scenografia wybija się odrobinkę. Czytając komentarze do tego odcinka, trafiam na osąd, że Mamiko Noto nie pasuje do roli Haruki, co mnie akurat dziwi, bo uważam, że właśnie świetnie tu pasuje. Być może nawet ten głos sprawia, że
Haruka nie wydaje się postacią archetypową.