Wygraną podzieliłbym na pół. Jedna połówka na konto (lokaty, obligacje itp.). Druga na mieszkanie w cichym miejscu na wybrzeżu (Gdynia ???), prezenty dla rodziny i PODRÓŻE. Ale nie takie zwiedzanie Luwrów i innych dziur albo połykanie pasozytów w Egiptach. O nie !!! Najpierw chciałbym przejechać sie tą niesamowitą koleją w Chinach, która przecina Himalaje. Potem Ziemia Ognista, zdaje się, że bez przewodnika odpowiedniego ani rusz. Obejrzałbym Alaskę i zwiedził Stany, dalej Australia i Polinezja. I tak do końvca życia jak Tony Halik) Kopyta mógłbym wyciągnąć po 80-tce, podczas dopisywania epilogu do V wydania wspomnień z moich podróży.





Wygraną podzieliłbym na pół. Jedna byście, totka, wygraną, zrobili

